piątek, 1 kwietnia 2011
Za późno już.
Kochała go. Kochała go od dawna. Ponad życie! Wszystko co robiła, robiła z myślą o nim! Zawsze nosiła z sobą mały portfelik, a w nim widniało jego malutkie zdjęcie, które zrobiła po kryjomu podczas wakacji. Płakała przez niego, cierpiała jak nikt. Płakała z cierpienia, że serce bolało. Zawsze marzyła, że kiedyś obudzi się rano, a on będzie tuż obok niej. Wierzyła w te marzenia. Pewnego dnia siedziała zupełnie sama, niezmiernie zamyślona, płakała. Podszedł on, przytulił ją, powiedział: "Nie płacz więcej". Od tej pory byli razem. Do czasu. Po krótkim czasie znudziła mu się i ją zostawił, lecz fakt, iż nie mógł znaleźć innej dziewczyny pogrążał go. Prosił, by wróciła. Ona wierzyła, że on ją naprawdę kocha, że czuje to samo. Zgodziła się natychmiast, lecz ten chłopak zrobił to samo, co za pierwszym razem - znudził się i zostawił. Stanęła na parapecie i postanowiła skoczyć w dół. Spadając słyszała w swoim mieszkaniu ten chujowy dzwonek telefonu. To dzwonił on, powiedzieć jej, że już wie, że kocha ją naprawdę, jak nikogo do tej pory na tym świecie. Tak, rzeczywiście ją pokochał ale było już za późno. Ona już nie żyła... <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz